Czarnogóra – ceny 2012
Dla wszystkich ciekawskich jakie są ceny w Czarnogórze w tym roku, poniżej podaję kilka przykładów. Moje koleżanki, które były w długi weekend majowy na Bałkanach przywiozły gruby plik rachunków, więc ceny są aktualne.
Dla wszystkich ciekawskich jakie są ceny w Czarnogórze w tym roku, poniżej podaję kilka przykładów. Moje koleżanki, które były w długi weekend majowy na Bałkanach przywiozły gruby plik rachunków, więc ceny są aktualne.
Ja w górach… ci, którzy mnie znają dziwią się pewnie tak samo jak i ja, ale to prawda. Długi weekend spędziłem w okolicach Zakopanego, wyjazd był męczący i intensywny, ale bardzo przyjemny.
Na przejściu granicznym Albanii z Czarnogórą poszło szybko i bez problemów. Żeby ułatwić życie sobie i turystom stanowiska celników obu państw są połączone. Dzięki temu nie trzeba czekać w dwóch kolejkach. Żadnego sprawdzania bagażu czy liczenia butelek z alkoholem. Musiałem jedynie pokazać zieloną kartę i zapłacić 10 euro (opłata ekologiczna w Czarnogórze).
Zachęcony ładną pogodą wybrałem się na mały spacer z aparatem. Mam nadzieję, że zdjęcia przypadną Wam do gustu.
Wybierając się na adriatyckie wybrzeże, do wyboru mamy kilka zupełnie różnych tras, dlatego przed wyjazdem dobrze jest poświęcić kilka minut na planowanie. Do Chorwacji możemy dotrzeć zarówno austriackimi autostradami jaki i malowniczymi drogami Bośni i Hercegowiny. Która opcja jest lepsza?
Vlore opuściliśmy z żalem, ale również nadzieją, że dalej będzie równie ciekawie. I nie zawiedliśmy się, droga między Vlore a Saranda dostarczyła nam niesamowitych wrażeń, na szczęście tylko wizualnych :)
Na granicy z Albanią mieliśmy pierwszą ciekawą przygodę. Stojąc w kolejce do stanowiska celników zauważyłem jak za nami podjeżdża taksówka, wysiada z niej pasażer i wyciąga z samochodu nową oponę (widocznie w Macedonii są tańsze).
Kolejny urlop za nami, tym razem wybraliśmy się daleko na południe Europy, a dokładnie do Albanii. Termin: przełom września i października 2011. Na początku uprzedzam, jeśli chcecie wybrać się do tego „egzotycznego” kraju… nie kupujcie przewodników. Przynajmniej tych starszych niż dwa, trzy lata. Dlaczego?
Dziś, dzień po powrocie z wyjazdu na Bałkany (bezproblemowego) miałem okazję sprawdzić drogę hamowania swojego samochodu, z 90 km/h do 0. Droga pod Mińskiem Mazowieckim, ciemno, równo, pusto, na liczniku prawie setka, zakręt, a za zakrętem… półtorametrowa hałda piachu usypana w poprzek drogi.
Mogłoby się wydawać, że kupno pamiątek z podróży jest ich najłatwiejszą i najprzyjemniejszą częścią. Nic bardziej mylnego…