Włochy objazdowo

Autor: | Komentarze: [ 0 ] | Data publikacji: 2015/03/12

Krótka relacja z wrześniowego wyjazdu do Włoch. Wyjazd bez żadnego planu, chcieliśmy jak najwięcej zobaczyć i trochę poleżeć na plaży. W skrócie: Lido di Jesolo – Wenecja – Cattolica – Rzym – Grosseto – Udine.

Tym razem w podróż wybraliśmy się we czwórkę: Edyta, Ania, Artur i ja. Cztery osoby w Passacie mieszczą się bez problemu, tak myślałem, dopóki nie zobaczyłem Artura tachającego ze sobą dwóch wielkich walizek. Kiedy zostawił je przy samochodzie i powiedział, że leci jeszcze po skuter wodny zacząłem się zastanawiać czy by nie zostawić koła zapasowego, apteczki i innych „niepotrzebnych” w podróży rzeczy. Na szczęście jakoś nam się udało upchnąć to wszystko w bagażniku i mogliśmy wreszcie wyruszyć. Trasa była dość prosta, z Warszawy ruszyliśmy w kierunku Częstochowy, za którą wjechaliśmy na autostradę A1 i pomknęliśmy w kierunku Ostravy, a dalej Brna. Ponieważ z Warszawy ruszyliśmy mocno po południu, w Brnie zrobiliśmy sobie nocleg. Wybraliśmy hotel City***, tani i przy samej autostradzie. Jak będziecie tam nocować bierzcie pokoje o podwyższonym standardzie. Zajrzałem do takiego „zwykłego” i raczej słabo to wyglądało, te o wyższym standardzie w pełni zasługiwały na 3 gwiazdki.

Gdzieś w Austrii przy autostradzie:

Lido di Jesolo

Rano ruszyliśmy w kierunku Wiednia, a dalej Graz i Udine. Będąc we Włoszech, jadąc wzdłuż wybrzeża zaczęliśmy się rozglądać za jakimś fajnym miejscem na jedną czy dwie noce. Wybraliśmy Lido di Jesolo, jak się później okazało największy kurort w okolicach Wenecji. My go potraktowaliśmy tylko jako bazę noclegową, przyjechaliśmy, rozpakowaliśmy się, zjedliśmy najlepszą pizzę na całym wyjeździe i pojechaliśmy na kawę do… Wenecji. Taki kaprys :) Z Jesolo można jechać do Punta Sabbioni skąd odpływają promy do Wenecji. Rozkład oraz ceny biletów znajdziecie na stronie przewoźnika Actv. My ze względu na dość późną godzinę wybraliśmy samochód. W Wenecji jest kilka ogromnych, piętrowych parkingów, więc nie ma problemu z zostawieniem auta. Jeśli jedziecie na krótko (2-4 godziny) to poszukajcie parkingu, w którym płaci się za godziny a nie doby, wyjdzie sporo taniej. Wszystkie parkingi w Wenecji są obok siebie, na pewno ich nie przegapicie bo mają po kilkanaście pięter :)
Wenecję trzeba zobaczyć, zarówno w dzień jak i po zmroku. Zjeść panini i wypić espresso w małej kafejce, postać na którymś z licznych mostków, posiedzieć na schodach, poczuć klimat miejsca. Nie wiem czy jest sens pisać coś więcej, trzeba ją zobaczyć i tyle.

Hotele w Lido di Jesolo

Wenecja po zmroku:

Cattolica

Następnego dnia ruszyliśmy dalej, szukając miejsca na nieco dłuższy pobyt. Przed wyjazdem planowaliśmy jechać do Rimmini, ale moja koleżanka, rodowita Włoszka powiedziała, że to jedno z gorszych miejsc na wakacje. Plaże są tłoczne, a woda brudna. Do tego „tłoku” na plażach jeszcze wrócę… Jadąc autostradą, zmęczeni upałem stwierdziliśmy, że zatrzymamy się w pierwszej większej miejscowości. I tak wylądowaliśmy w Cattolica. Miasto wyglądało fajnie, szeroka plaża, mnóstwo hoteli, knajpek, nic nie wzbudzało naszych podejrzeń. Problem pojawił się kiedy zaczęliśmy szukać wolnego hotelu, bo dla Włochów koniec września jest już poza sezonem. Termometr pokazywał 30 stopni, a mimo to miasto było całkowicie opustoszałe. Na dwadzieścia sprawdzonych hoteli tylko dwa przyjmowały gości. Żeby zaoszczędzić czas rozdzieliliśmy się z Arturem i poszliśmy osobno sprawdzać ceny i warunki w obu hotelach. Spotkaliśmy się 5 min później i ustaliliśmy, że ceny są podobne, ale w hotelu, który sprawdzał Artur są trzy posiłki w cenie a nie dwa. Wybraliśmy hotel Artura, zadowoleni rozpakowaliśmy się i poszliśmy na hotelową kolację. I tu pojawiło się małe zdziwienie, kolacja była naprawdę okazała, z dwoma daniami, deserami, niekończącymi się dokładkami, itp., itd. Zastanawialiśmy się jak to możliwe, że wszystko jest w cenie pokoju. Odpowiedź przyszła przy płaceniu za pobyt – cena, którą usłyszał Artur była za osobę, nie za pokój :) Tak więc pobyt kosztował dwa razy więcej niż zakładaliśmy, ale opłacało się, bo jedzenie było naprawdę świetne.

Tłumy na plaży:

Artur ze skuterem:

Nasza czwórka na spacerze:

Jeśli chcielibyście kupić taki skuter (nowy), skontaktujcie się z Arturem: artur.stacholski@gmail.com

Tak jak pisałem wcześniej, Cattolica we wrześniu była zupełnie pusta, miało to swoje dobre strony, np. pustą plażę, ale na dłuższą metę byłoby tam trochę nudno. Tych kilka dni, które tam spędziliśmy było w sam raz. Poleżeliśmy na plaży, przetestowaliśmy skuter wodny, pojeździliśmy na rowerach, przeszliśmy miasteczko wszerz i wzdłuż. Myślę, że latem jest baaaaardzo tłoczno i łatwiej tam się zrelaksować we wrześniu właśnie. Tak czy inaczej miasteczko wszystkim polecam.
Teraz trochę żałuję, że nie pojechaliśmy do San Marino, oddalonego o 45 minut, ale myślę, że jeszcze to kiedyś nadrobię.

Nasz hotel w Cattolica:
Cormoran Hotel **** polecam, zwłaszcza pokoje z widokiem na morze. Super warunki i świetne jedzenie

Pozostałe Hotele w Cattolica

Rzym

Z Cattolica pojechaliśmy do Rzymu, 4 godziny autostradą i byliśmy na miejscu. Zrobiliśmy jednak mały błąd – nie zarezerwowaliśmy wcześniej hotelu :) poprzednim razem kiedy byłem w Rzymie hotel znaleźliśmy w 15 minut, tym razem jeździliśmy 4 godziny i jedyne opcje jakie znaleźliśmy zaczynały się od 500 euro za noc… Wszyscy byliśmy już zmęczeni, źli i głodni. Na szczęście postanowiliśmy raz jeszcze przejechać przez centrum, bo w końcu znaleźliśmy uliczkę, w której było z 10 hoteli. Weszliśmy do pierwszego i dalej już nie musieliśmy szukać. Cena i warunki były znośne, do metra blisko, jedynym minusem był parking na ulicy. Właśnie! uważajcie na znaki z informacją, że parkowanie jest dozwolone tylko w wyznaczonych dniach/godzinach. Uliczka, w której parkowałem po południu w dzień była targowiskiem, podejrzewam, że gdybym w nocy nie przeparkował samochodu to rano musiałbym go szukać na jakimś podmiejskim parkingu. Oczywiście parkowanie na ulicy jest płatne, a stawka zależy od strefy, w której zostawia się samochód. Tak sobie myślę, że jazda samochodem po Rzymie zasługuje na osobny wpis na blogu bo jest to niezapomniane przeżycie :)

O samym Rzymie nie będę dużo pisał, gdziekolwiek byście nie poszli to natraficie na jakieś zabytki. I tak chyba należy zwiedzać to miasto, iść przed siebie i starać się poczuć klimat tego niezwykłego miejsca. I mała przestroga, uważajcie na naciągaczy i złodziei. Artur stracił 50 euro po tym jak chciał poratować jakiegoś faceta jednym euro. Jak wyjął portfel to tamten wyciągnął z niego gotówkę i uciekł.

Niestety niewiele dobrego mogę powiedzieć o restauracjach w Rzymie, miałem wrażenie, że wszystkie knajpki zrobione są pod jednorazowych turystów, a te gdzie stołują się mieszkańcy są gdzieś pochowane. My niestety do nich nie trafiliśmy :(

Nasz hotel w Rzymie:
Hotel Philia Dobra lokalizacja i cena, warunki znośne, ale bez rewelacji.

Pozostałe hotele w Rzymie

Grosseto

Po 3 dniach spędzonych w Rzymie pojechaliśmy wzdłuż wybrzeża na północ. Po drodze zajechaliśmy do kilku nadmorskich miasteczek, ale praktycznie w każdym hotele były już pozamykane (wiadomo, było po sezonie). Tak trafiliśmy do Grosseto. Co prawda chcieliśmy poleżeć jeszcze na plaży, a Grosseto jest oddalone od morza, ale miasteczko tak nas urzekło swoim klimatem, że postanowiliśmy w nim zostać jedną czy dwie noce. Miasto jest dość stare bo pierwsze wzmianki o nim pochodzą z 9 wieku. Całą tę historię widać po przekroczeniu ogromnych murów obronnych otaczających stare miasto. Najbardziej okazała jest Katedra z 15 wieku, ale wrażenie robią też zwykłe kamienice, których są tam dziesiątki, a które tak naprawdę budują klimat tego miejsca. Obraz dopełniały liczne knajpki ukryte w kamienicach i bocznych uliczkach miasteczka. Nie ma chyba nic lepszego jak wieczorny relaks przy jedzeniu i kieliszku dobrego wina, kiedy grube mury oddają jeszcze ciepło dnia, a wszystko jest skąpane w świetle zachodzącego słońca. Zwłaszcza we Włoszech…

Nasz hotel w Grosseto:
Cormoran Hotel **** polecam, świetna lokalizacja, można parkować na terenie starego miasta

Pozostałe hotele w Grosseto

Udine

Niestety krótki urlop zmuszał nad do opuszczenia Grosseto i udania się na północ w kierunku granicy. Siena, Florencja, Bolonia, Ferrara, Padwa, aż wreszcie dojechaliśmy do Udine gdzie zaplanowaliśmy nocleg. Prawdę mówiąc nie znałem wcześniej tego miasta. Patrząc na mapę myślałem, że to mała mieścina gdzie tylko się prześpimy i rano ruszymy dalej w trasę, a tak naprawdę Udine było najładniejszym miastem z całej naszej wycieczki. Do miasta zajechaliśmy dość późno więc nie było czasu na dokładne zwiedzanie, ale myślę, że będę miał kiedyś ku temu okazję. Wieczorem po raz kolejny miałem okazję przekonać się o tym, że dla Włochów wrzesień to już prawie zima. Kiedy ja chodziłem w krótkich spodenkach (było około 20 stopni) większość mieszkańców była w płaszczach a nawet pikowanych kurtkach! Patrzyłem na nich z takim samym zdziwieniem jak oni na mnie ;)
Rano przed wyjazdem zajechaliśmy jeszcze do supermarketu po lokalne produkty. Po załadowaniu wszystkiego do bagażnika miałem obawy czy uda nam się w ogóle ruszyć, ale samochód dzielnie przyjął dodatkowe kilogramy w postaci wina, oliwy, serów czy słodyczy i pojechaliśmy dalej, w kierunku granicy z Austrią.

Nasz hotel w Udine:
Friuli *** polecam, dobre warunki i lokalizacja. Najlepsze śniadanie ze wszystkich hoteli w jakich nocowałem.

Pozostałe hotele w Udine

Droga powrotna była na tyle nudna, że nie będę jej opisywał. Na uwagę zasługuje natomiast obiad, który zjedliśmy w Mikulov (przepiękne miasto, o którym już kiedyś wspominałem). Tyle czasu minęło, a ja ciągle pamiętam carpaccio z pomidora podane z lokalnymi serami i pieczonymi ziemniakami. Pycha! Wcześniej pisałem, że samochód wypełniony był po brzegi, po wizycie w Mikulov musiało się w nim zmieścić jeszcze kilka butelek wina z lokalnych winnic.

I to tyle. Jeśli macie jakieś pytani to piszcie, chętnie odpowiem.

Pełna galeria zdjęć z wyjazdu

Tagi: ,

Kategoria: Europa


Zostaw komentarz